<title_newspaper="Tygodnik Powszechny">
<title_article=""Pan Twardowski" w operze">
<author_1="Leopold Tyrmand">
<language="pl">
<style="press">
<year="1951">
<month="3">
<date="1951-03-25/04-01">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Pięćdziesięciolecie twórczości, jubileusz, uroczystość i wzruszony jubilat — oto są elementy wiecznego sentymentu i czaru, których niezawodne działanie zdolne jest opromienić każdy wieczór artystyczny szczególnym blaskiem. Warszawska widownia z wyjątkową, ciepłą sympatią brała udział w życzeniach i dekoracji Ludomira Różyckiego wysokim odznaczeniem państwowym, gorąco biła brawo i asystowała przemówieniom, jakie z tej okazji wygłoszone zostały owego lutowego wieczoru w „Romie", aktualnym schronieniu Opery i Filharmonii. Muzyka Różyckiego, której tak wiele spłynęło z duszy kompozytora do wspólnej rzeki muzyki polskiej w czasie pięćdziesięciu lat twórczej pracy, jest nam wszystkim znana i bliska, towarzyszy nam od półwiecza, dobrze ilustruje klimat kulturalny całej tej epoki. Witold Rudziński, wygłaszający przemówienie jubileuszowe, stwierdził, iż bliskość i powszechność tej muzyki jest wynikiem jej realizmu, jej programowości. Diagnoza ta nie wydaje mi się słuszna. Sądzę, że o bliskości i powszechności muzyki Różyckiego decyduje z jednej strony jej komunikatywność, dostępność, z drugiej zaś — urok, ów urzekający wdzięk, sprawiający, że Różycki jest jednym z najlepiej znanych za granicą naszych kompozytorów, którą to popularność tak usilnie i słusznie podkreśla Janina Korolewicz - Waydowa w krótkim wspomnieniu, zawartym w programie uroczystości. Z okazji jubileuszu Opera Warszawska pokusiła się o wystawienie najpopularniejszego chyba w Polsce dzieła Różyckiego — baletu „Pan Twardowski". Był to słaby punkt uroczystości jubileuszowej, ambitność bowiem samego przedsięwzięcia oraz wielki wkład zapału, zdolności i dobrej woli nie były w stanie zrekompensować — jak się okazało — fatalnych warunków scenicznych, które zaważyły na wartości przedstawienia. Płytkość sceny, brak odpowiednich funkcji technicznych, prymitywność efektów świetlnych, brak możliwości scenograficznych pozbawiły „Pana Twardowskiego" całego arsenału chwytów inscenizacyjnych, które w naturalny sposób stanowią o wartości tego rodzaju spektaklu. 
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
